- No tylko mi się tu nie schlejcie, bo po alkoholu wszystko może odwalić. Może powiesz że jestem przewrażliwiona, ale po całych tych ostatnich akcjach, we wszystkim jestem ostrożna, nawet przy takim zwykłym spotkaniu.
- Okey okey, spokojnie.
- Chodźmy do salonu. - Wyszliśmy z kuchni i poszliśmy do reszty ekipy. Siedliśmy wszyscy na kanapie i zaczęliśmy się trochę poznawać. Amy wymieniła się imionami z chłopakami i tak coś z nimi bajdurzyła przez 15 minut, blablabla. Nawet za bardzo nie słuchałam. Postanowiłam że może zacznę jakiś temat dla nas wszystkich.
- Hmm, za niedługo do szkoły znowu.
- Alex, nawet mi nie mów. Nie mogę patrzeć i słuchać tego słowa "szkoła". To jest jak jakaś tortura.- Powiedziała wkurzona Amy.
- Haha, zacznie się to wstawanie wczas rano.
- To jest chyba najgorsze. A wy chłopaki, pewnie będziecie sobie odpoczywać, bo raczej do szkoły nie chodzicie, co nie?
- Ymm, halo, my rocznikowo mamy 19 lat, jeszcze jeden rok do szkoły i koniec. - Wyrwał się Chaz.
- Hahaha, chłopaczki jeszcze się uczą, nonono, proszę bardzo.
- Okey, skończmy temat o szkole. Weźmy coś zjedzmy. Chodźcie do stołu.- Siedliśmy wszyscy przy stole i wszamaliśmy coś. Bardzo dobrze bawiliśmy się i dogadywaliśmy, siedzieliśmy dobre 2 godziny. Na zegarku była 22:00. Nagle Chaz wyrwał się z pytaniem.
- Może w coś pogramy? Hmm?
- Konkretnie?- Wtrąciła się Amy.
- Co powiecie na butelkę?
- Może być- Amy jako pierwsza wyleciała z odpowiedzią, pewnie chciała się już lizać z Chazem.
Alex:
Pomaszerowaliśmy do salonu i siedliśmy w kręgu na dywanie. Ja nie chciałam grać w butelkę, bo nie całowałam się, że tak to ujmę, "Tak dokładnie". Nigdy nie miałam chłopaka, nie mam i nie zanosi się na to że będę go mieć. Słabo znam team Justina, więc tak dziwnie by było się z nimi mlaskać. Ugh... nie jestem za tym żeby grać, no ale jak chcą no to nie zabronię im. Trudno, raz się żyję.
- To kto zaczyna?- Krzyknęła Amy.
- Weź ty pierwsza zakręć. - Zgodziłam się i kazałam jej zakręcić. Dam dara dam... wypadło na Ryana.
- Uuu, całujcie się! - Krzyknął Chaz. Amy rozpłynęła się w ustach Ryana, tkwiła w nich chyba z pięć minut. Później chłopaki losowali i wypadało ciągle na Amy, uff dzięki Bogu mnie omija. Po 20 minutach, w końcu kazali mi zakręcić, ajć, ten moment kiedyś musiał nastąpić. Mus to mus, zakręciłam. Wypadło na Chaza, OMGAAAH. Na dodatek Amy będzie zazdrosna bo wszyscy się jej podobają. Coś mi pikło w głowie, żebym to przemyślała i nie całowała się. Gdy Chaz podchodził do mnie, powiedziałam:
- Przepraszam na moment, zaraz przyjdę. - Pobiegłam do łazienki żeby to przeanalizować. zamknęłam drzwi, nie na klucz i usiadłam na podłodze. Zaczęłam sama mówić do siebie na opamiętanie. "Dziewczyno, ty go znasz nie całe dwa dni, nie całuj od tak. Poczekaj, poznaj go bardziej." Przerażał mnie też fakt że nie umiem się za bardzo całować, nie chciałabym się zbłaźnić. Dobrze zrobiłam że się powstrzymałam. Jestem teraz ostrożna w każdych sytuacjach, wiadomo przez co. Słyszałam jak ktoś zmierza w stronę drzwi i zaczyna pukać.
- Mogę wejść? To ja.
- Ja, czyli kto...
- Justin, wpuść mnie Alex.
- Otwarte, wchodź.
- Czemu uciekłaś? Co się stało?
- Tobie mam się spowiadać z takich rzeczy?
- Tak mi. Mów!- Podniósł głos.
- Nie podnoś na mnie głosu, nie lubię tego i boję się. Nie wierze że tobie to opowiadam. Ehm... no bo ja. Ej, a czekaj czekaj, przecież ty stałeś obok i nie grałeś, to nir fair, dlaczego?- Powiedziałam z irytacją w głosie.
- Hola hola co zmieniasz temat. Nie grałem bo nie przepadam za takimi zabawami.
- Aha, fajnie, miło, naprawdę -,- ...
- Wracajmy do twojej sprawy.
- Bez owijania w bawełnę, znam Chaza tylko nie całe dwa dni, nie wiem jaki jest i dziwnie mi tak obcego całować, no a jeszcze biorę ten fakt pod uwagę że ja "tak dokładnie" nie potrafię się całować, nigdy tego nie robiłam, ciężko mi o tym rozmawiać.
- To ty nie miałaś chłopaka?
- Ehm... niestety nie. Nigdy go nie miałam, nie mam i nie zapowiada się żebym go miała.
- Taka ładna dziewczyna jak ty, nie miała chłopaka? Niemożliwe.
- Hahaha, to był żart?
- Nie, to nie był żart. Co do tej sprawy z Chazem, rozumiem cię, nie znasz go i dziwnie ci go od tak całować, na pewno się domyślił.
- Ja mam nadzieję.
- Teraz uśmiechnij się, daj mi dłoń i chodźmy do nich.
- Okey, ale po co za rękę?
- Żebyś się już uspokoiła, bo się trzęsiesz jeszcze.
- Dziękuje ci, jesteś kochany.
- Wiem, nie słodź mi tu bo nic wielkiego nie zrobiłem.
- Jakoś mi pomogłeś, dużo zrobiłeś.
- Dobra, chodźmy już, bo się rozmyślę i cię zostawię.
- Już idę, spokojnie. Za szybko się denerwujesz, mógłbyś mnie uderzyć za kilka minut, bobyś pewnie nie wytrzymał ze mną.
- Chyba wiesz, czym się zajmuję i dlaczego tak jest. Serio, chodźmy już, bo zejdą się tu zaraz.
- Okey. - Złapałam Justina za rękę i wyszłam z nim z łazienki. Wszyscy oczywiście, patrzyli się na nas i coś jakby dziwnego podejrzewali. Wszystko wyjaśniłam Chazowi i zrozumiał mnie bez problemu. Skończyliśmy grę w butelkę, chłopaki otworzyli sobie po piwku i siedli na kanapie. Ja musiałam wszystko wyjaśnić Amy, zrozumiała mnie bez problemu. Ona opowiedziała mi o tym jak całują chłopaki, nieźle się dziewczyna podnieciła.
- Okey okey, spokojnie.
- Chodźmy do salonu. - Wyszliśmy z kuchni i poszliśmy do reszty ekipy. Siedliśmy wszyscy na kanapie i zaczęliśmy się trochę poznawać. Amy wymieniła się imionami z chłopakami i tak coś z nimi bajdurzyła przez 15 minut, blablabla. Nawet za bardzo nie słuchałam. Postanowiłam że może zacznę jakiś temat dla nas wszystkich.
- Hmm, za niedługo do szkoły znowu.
- Alex, nawet mi nie mów. Nie mogę patrzeć i słuchać tego słowa "szkoła". To jest jak jakaś tortura.- Powiedziała wkurzona Amy.
- Haha, zacznie się to wstawanie wczas rano.
- To jest chyba najgorsze. A wy chłopaki, pewnie będziecie sobie odpoczywać, bo raczej do szkoły nie chodzicie, co nie?
- Ymm, halo, my rocznikowo mamy 19 lat, jeszcze jeden rok do szkoły i koniec. - Wyrwał się Chaz.
- Hahaha, chłopaczki jeszcze się uczą, nonono, proszę bardzo.
- Okey, skończmy temat o szkole. Weźmy coś zjedzmy. Chodźcie do stołu.- Siedliśmy wszyscy przy stole i wszamaliśmy coś. Bardzo dobrze bawiliśmy się i dogadywaliśmy, siedzieliśmy dobre 2 godziny. Na zegarku była 22:00. Nagle Chaz wyrwał się z pytaniem.
- Może w coś pogramy? Hmm?
- Konkretnie?- Wtrąciła się Amy.
- Co powiecie na butelkę?
- Może być- Amy jako pierwsza wyleciała z odpowiedzią, pewnie chciała się już lizać z Chazem.
Alex:
Pomaszerowaliśmy do salonu i siedliśmy w kręgu na dywanie. Ja nie chciałam grać w butelkę, bo nie całowałam się, że tak to ujmę, "Tak dokładnie". Nigdy nie miałam chłopaka, nie mam i nie zanosi się na to że będę go mieć. Słabo znam team Justina, więc tak dziwnie by było się z nimi mlaskać. Ugh... nie jestem za tym żeby grać, no ale jak chcą no to nie zabronię im. Trudno, raz się żyję.
- To kto zaczyna?- Krzyknęła Amy.
- Weź ty pierwsza zakręć. - Zgodziłam się i kazałam jej zakręcić. Dam dara dam... wypadło na Ryana.
- Uuu, całujcie się! - Krzyknął Chaz. Amy rozpłynęła się w ustach Ryana, tkwiła w nich chyba z pięć minut. Później chłopaki losowali i wypadało ciągle na Amy, uff dzięki Bogu mnie omija. Po 20 minutach, w końcu kazali mi zakręcić, ajć, ten moment kiedyś musiał nastąpić. Mus to mus, zakręciłam. Wypadło na Chaza, OMGAAAH. Na dodatek Amy będzie zazdrosna bo wszyscy się jej podobają. Coś mi pikło w głowie, żebym to przemyślała i nie całowała się. Gdy Chaz podchodził do mnie, powiedziałam:
- Przepraszam na moment, zaraz przyjdę. - Pobiegłam do łazienki żeby to przeanalizować. zamknęłam drzwi, nie na klucz i usiadłam na podłodze. Zaczęłam sama mówić do siebie na opamiętanie. "Dziewczyno, ty go znasz nie całe dwa dni, nie całuj od tak. Poczekaj, poznaj go bardziej." Przerażał mnie też fakt że nie umiem się za bardzo całować, nie chciałabym się zbłaźnić. Dobrze zrobiłam że się powstrzymałam. Jestem teraz ostrożna w każdych sytuacjach, wiadomo przez co. Słyszałam jak ktoś zmierza w stronę drzwi i zaczyna pukać.
- Mogę wejść? To ja.
- Ja, czyli kto...
- Justin, wpuść mnie Alex.
- Otwarte, wchodź.
- Czemu uciekłaś? Co się stało?
- Tobie mam się spowiadać z takich rzeczy?
- Tak mi. Mów!- Podniósł głos.
- Nie podnoś na mnie głosu, nie lubię tego i boję się. Nie wierze że tobie to opowiadam. Ehm... no bo ja. Ej, a czekaj czekaj, przecież ty stałeś obok i nie grałeś, to nir fair, dlaczego?- Powiedziałam z irytacją w głosie.
- Hola hola co zmieniasz temat. Nie grałem bo nie przepadam za takimi zabawami.
- Aha, fajnie, miło, naprawdę -,- ...
- Wracajmy do twojej sprawy.
- Bez owijania w bawełnę, znam Chaza tylko nie całe dwa dni, nie wiem jaki jest i dziwnie mi tak obcego całować, no a jeszcze biorę ten fakt pod uwagę że ja "tak dokładnie" nie potrafię się całować, nigdy tego nie robiłam, ciężko mi o tym rozmawiać.
- To ty nie miałaś chłopaka?
- Ehm... niestety nie. Nigdy go nie miałam, nie mam i nie zapowiada się żebym go miała.
- Taka ładna dziewczyna jak ty, nie miała chłopaka? Niemożliwe.
- Hahaha, to był żart?
- Nie, to nie był żart. Co do tej sprawy z Chazem, rozumiem cię, nie znasz go i dziwnie ci go od tak całować, na pewno się domyślił.
- Ja mam nadzieję.
- Teraz uśmiechnij się, daj mi dłoń i chodźmy do nich.
- Okey, ale po co za rękę?
- Żebyś się już uspokoiła, bo się trzęsiesz jeszcze.
- Dziękuje ci, jesteś kochany.
- Wiem, nie słodź mi tu bo nic wielkiego nie zrobiłem.
- Jakoś mi pomogłeś, dużo zrobiłeś.
- Dobra, chodźmy już, bo się rozmyślę i cię zostawię.
- Już idę, spokojnie. Za szybko się denerwujesz, mógłbyś mnie uderzyć za kilka minut, bobyś pewnie nie wytrzymał ze mną.
- Chyba wiesz, czym się zajmuję i dlaczego tak jest. Serio, chodźmy już, bo zejdą się tu zaraz.
- Okey. - Złapałam Justina za rękę i wyszłam z nim z łazienki. Wszyscy oczywiście, patrzyli się na nas i coś jakby dziwnego podejrzewali. Wszystko wyjaśniłam Chazowi i zrozumiał mnie bez problemu. Skończyliśmy grę w butelkę, chłopaki otworzyli sobie po piwku i siedli na kanapie. Ja musiałam wszystko wyjaśnić Amy, zrozumiała mnie bez problemu. Ona opowiedziała mi o tym jak całują chłopaki, nieźle się dziewczyna podnieciła.
Bardzo fajny :D Pisz dalej
OdpowiedzUsuńSuper *_____* kiedy następny? prosze dodaj jutro ^^ <33
OdpowiedzUsuńDzięki :* Dziś dodam
Usuń