...Ona opowiedziała mi o tym jak całują chłopaki, nieźle się dziewczyna podnieciła. Była totalnie pojarana.
- Amy, musiało ci się nieźle podobać skoro tak się teraz podniecasz.
- No i to jak! To jak? Będziemy chyba zaraz kończyć to "spotkanie", c'nie?
- Raczej tak.- Siedzieliśmy wszyscy na kanapie i oglądaliśmy jakiś serial dużo rozmawiając przy tym, tak o wszystkim i o niczym. Serial nam się już nudził po jakimś czasie więc wyłączyliśmy telewizor. Uhuhuhu, zasiedzieliśmy się. Było już późno więc wszyscy zaczęli się powoli zbierać.
- Oo, już późno. Trzeba iść do domu. - Krzyknęła Amy.
- Faktycznie.- Odpowiedział Ryan. Mogę cię Amy podwieść do domu, jeśli chcesz.
- Okey, z miłą chęcią.
Alex:
Wszyscy się ubrali i pożegnałam się z nimi.
- Ej, a ty Justin nie idziesz?- Zapytał się Chaz.
- Zaraz idę, jeszcze chwilę zostanę.
- Okey?... Nie wiem co knujesz, no ale dobra. No to miłej zabawy. Narka.
- Narka, paa. - Odpowiedziłam z irytacją w głosie.Wszyscy wyszli a ja poszłam do kuchni i usiadłam na blacie, nie zwracając nawet uwagi na Justina.
- A tobie co się znów stało?- Zapytał, wchodząc za mną.
- A to ty ten... no... czemu zostałeś?
- Mam sobie pójść?
- Nie! Tylko się pytam.
- Wiedziałem po prostu jak będzie teraz, jak wszyscy pójdą. Zapewne beczałabyś i użalał nad sobą.
- Pewnie masz rację, a ty chcesz mnie pocieszyć?
- Hmm... możliwe. Mogę się dosiąść?
- Jasne. Na blacie zawsze spoko.- Justin siadł koło mnie i porozmawiał ze mną i mnie pocieszył. Mogłabym tak siedzieć z nim całymi dniami i nocami. Justin ma uczucia, niemożliwe.
- Ehm... Musze już iść.
- A może zostań jeszcze, hmm?
- Alex, muszę już jechać
- Przyznam ci się że to było bardzo miłe z twojej strony że posiedziałeś ze mną i pogadałeś, dziękuję.
- Nic wielkiego, potrzebowałaś tego i tyle.
- Szkoda że musisz już iść.
- Możemy jeszcze na dworze chwilę posiedzieć, ale to dosłownie moment.
- Okey.- Wyszliśmy na zewnątrz i usiedliśmy na schodach. Wpatrywaliśmy się w niebo i rozmawialiśmy.
- Ej, widzę że ci zimno.
- Nie nie, ciepło mi jest.
- Alex, nie kłam. Przecież widzę. Masz moją bluzę.
- Ale nie trzeba, naprawdę.
- Trzęsiesz się jak galareta, weź nałóż.
- Dobrze, okey.- Pogrzebałam w kieszeniach bluzy i wyciągłam białego iphona.
- Oo! Widzę że mamy takie same telefony. Niczym się nie różnią.
- No, faktycznie.- Siedzieliśmy jeszcze 15 minut. Zorientowałem się że naprawdę jest późno.- Jezu! Ja już muszę spadać, zasiedziałem się.
- Dziękuje za bluzę.
- Nie ściągaj, zostaw sobie. Daj mi tylko telefon.
- Proszę mam nadzieje że to twój, heh. Po raz któryś "dziękuje" za dużo dla mnie robisz.
- Nic wielkiego nie robię. To na razie.- Na pożegnanie dałem Alex buziaka w policzek.
Alex:
To było na prawdę słodkie ze strony Justina.Mam nadzieję że to się jeszcze powtórzy, bo było bardzo miło. Na dworze było bardzo zimno, bez chwili zastanowienia wbiegłam do środka. Weszłam do domu i posprzątałam z grubsza śmieci z salonu. Byłam strasznie znużona więc przebrałam się tylko w piżamę i poszłam do łóżka.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest rozdział po długiej przerwie. Proszę bardzo i dziękuje za pozytywne komentarze :) CZYTASZ= MILE WIDZIANY KOMENTARZ
Alex
dodaj następnyyy proszeeeeeeee
OdpowiedzUsuń