niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 10.



Zobaczyłam... Wielkie plamy krwi na ścianach i na podłodze, stare pistolety i porozrzucane do nich zużyte naboje. W kącie leżały kajdanki, kilka czaszek ludzkich i to takie dziwne coś co kopie prądem. Moje serce w tym momencie stanęło, nie wiedziałam czy coś powiedzieć, czy wykonać jakiś ruch. Nagle jeden z kolesi pociągnął mnie i kumpele za włosy i postawił własnie w tym kącie gdzie były czaszki i inne przerażające rzeczy. Zaczął przeklinać i wyzywać nas od suk. Usłyszałam tylko "To która jako pierwsza chce pożegnać się ze światem?" Po tych słowach, totalnie zamarłam, nie wiedziałam gdzie jestem i co się ze mną dzieje. Zrobiła mi się przed oczami mgła i poczułam jak zaczynam upadać... Ten sam koleś co szarpał nas za włosy, zaczął mnie kopać po brzuchu. Momentalnie podniosłam się z ziemi i zaczęłam się chwytać za brzuch i zwijać z bólu na stojąco. Nie mogłam już upaść, bo by mnie tu pokopali żywcem na śmierć. Rzuciłam okiem w bok,a przy mnie już nie było kumpeli. Przestraszyłam się jak nigdy w życiu. Nagle usłyszałam straszny płacz i krzyk, to była moja przyjaciółka. Nie wyobrażałabym sobie życia bez niej. Zaczęłam popłakiwać pod nosem, nie mogłam nic zrobić, bo byłam pilnowana przez dwóch wielkich mężczyzn którzy mieli pistolety centralnie nad moją głową. 

Justin:

- Dobra chłopaki, zaczynamy! Po moim okrzyku ruszyliśmy do środka fabryki i rozpoczęliśmy  plan ustalony wcześniej. Wchodząc usłyszeliśmy niesamowity krzyk z nie wielkiego pomieszczenia znajdującego się nie daleko wejścia. Dawid i jeden z moich kumpli pobiegli tam i zaczęli akcję. Ja z drugim kumplem, pobiegliśmy do największego pomieszczenia znajdującego się w centrum fabryki. Tam także było słychać straszny krzyk, aż się przestraszyłem co oni tam robią.

Alex:

Zaczęłam więcej popłakiwać i trząsałam się niesamowicie. Jeden z mężczyzn tak się wkurzył, że z całej siły przyładował mi najpierw w brzuch a potem w głowę. Upadłam na ziemię z dużym hukiem, zaczęłam łapać się za brzuch i skręcać z niewyobrażalnego bólu. Z nosa zaczęła mi się lać krew i czułam straszny ból głowy, gorszy od migreny. O nie! Znowu się wkurzył, tym razem gorsza sprawa. Postrzelił mnie w ramię.

Justin:

Dotarliśmy. Usłyszałem strzał w kącie. Ujrzałem leżącą na ziemi Alex i jej postrzelone, krwawiące ramię. Moje mięśnie napięły się , czułem jak wszystko we mnie zaczęło się gotować. Bez chwili zastanowienia razem z kumplem rzuciliśmy się na dwóch umięśnionych kolesi. Wymienialiśmy się ciosami, aż w końcu udało mi się jak i kumplowi użyć pistoletu i zastrzelić tych sukinsynów.

Alex:

O mój Boże! Nie wyobrażalny ból! Ramię miałam całe we krwi, byłam pokopana i pobita. Ledwo widziałam przez mgłę którą miałam przed oczami. Przed kolejnym zesłabnięciem, zdążyłam tylko zobaczyć, że jakiś chłopak przyszedł i zaczął się bić z tymi kolesiami, na tym się skończyło i zesłabłam.

Justin:

Skończyliśmy z nimi, ale to nie koniec kłopotów. Przyszli dwaj następni i zaczęli do nas strzelać. Nie zdążyłem zrobić uniku i jeden z nich postrzelił mnie w nogę. Ból był niesamowity, krew gęsto płynęła po mojej nodze i skapywała na ziemię. Reszta kumpli zajęła się nimi. Ze łzami i ze śrutem w nodze pobiegłem po Alex. Miała bardzo przestrzelone ramię, była skopana i pobita. Nigdy sobie tego nie wybaczę. To przez moje kłopoty nie winna osoba i ważna dla mnie nie zginęła o mało. Wziąłem ją na ręce i pobiegłem z nią do samochodu, chłopaki zostali by zatrzeć ślady. Wysiadając z auta zakręciło mi się w głowie, jest tak blisko nie mogę tu zesłabnąć, nie teraz. Wziąłem Alex na ramiona i pobiegłem z nią do szpitala. Zamykając drzwi za sobą, zakręciło mi się w głowie i zesłabłem, upadłem na ziemię razem z nią... Gdy obudziłem się leżałem na łóżku w sali z opatrzoną i zabandażowaną raną. Wstałem i rozglądnąłem się dookoła gdzie jest Alex. Przestraszyłem się bo jej nie było. Ze zdenerwowaniem zapytałem się pielęgniarki, która tu była, gdzie jest Alex. Ja za miły dla niej nie byłem, więc ona dla mnie też. Odpowiedziała z wielkim halo, że jest obok w sali. Poszedłem tam i zobaczyłem słodko śpiącą Alex. Podszedłem do niej bliżej i usiadłem koło niej. Chwyciłem jej dłoń i zacząłem cicho śpiewać "As Long As You Love Me". Lubiłem śpiewać, a zwłaszcza pod prysznicem i nawet mi to tak nie najgorzej wychodzi. Skończyłem nucić pod nosem i pocałowałem ją w czoło. To wszystko to moja wina, ostrzegałem ją. Gdyby się ze mną nie zadawała nie leżała by tu teraz.Nie wiem czy będzie chciała mnie jeszcze znać po całym tym zajściu, mam nadzieję że tak. Ja znowu nie wyobrażam sobie bez niej życia. Często się z nią droczę i ją wkurzam, uwielbiam to.Gdy pogadałem do siebie i pomyślałem trochę o tym wszystkim, Alex się obudziła. Zacząłem pierwszy:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo. Jest 10 rozdział! :D Zaraz dodam następny CZYTASZ= MILE WIDZIANY KOMENTARZ
Alex

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz