niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 11.


Zacząłem pierwszy:

- Witaj księżniczko, mogę tak do ciebie mówić?
- Jus... Jus... Justin? Teraz już mi wszystko jedno- Skąd on się tu wziął? Nie mam siły na myślenie teraz o tym.
- Co jesteś taka smutna? Wszystko będzie w porządku, tylko musisz trochę odpocząć 
- Wow! Bieber jest dla mnie miły. Czyżbyś się zmienił?
- Może tak troszkę.

Justin:

Lekarz Alex, zawołał mnie do gabinetu. Mówił mi żebym opiekował się nią teraz i że ma dużo odpoczywać, jakbym tego nie wiedział i był jakiś tępy. Wszyscy w tym szpitalu mnie denerwują. Na szczęście już ją dzisiaj wypisze. Wróciłem do sali, by powiedzieć Alex że już będzie wypisana. Nie było jej nigdzie, wkurzony zapytałem się pielęgniarki siedzącej przy stoliku gdzie jest Alex. Ona odpowiedziała mi z wielką łaską że poszła do łazienki. Gdy Alex wróciła pomogłem się jej pozbierać i poszliśmy do recepcji.

Alex:

Obudziłam się w szpitalu ledwo żywa, a przy mnie siedział Justin, nie mam pojęcia z jakiej racji był, ale wszystko wytłumaczy mi później. Siedzieliśmy i chwilę gadaliśmy, Justin został zawołany do lekarza, więc ja skorzystałam i poszłam się ogarnąć do łazienki. Gdy wyszłam, Justin przyszedł z dobrą wiadomością dla mnie. Powiedział że już zostaje wypisana, ucieszyłam się, bo nienawidzę szwendać się po szpitalach. Pomógł mi się ogarnąć i poszliśmy do recepcji. 

- Wszystko załatwione, możemy już jechać?- Powiedziałam osłabionym głosem
- No jasne, tylko gdzie.
- Zapomniałam, ja mam stąd wyjeżdżać, no i co z moją kumpelą, żyje czy co?- Odpowiedziałam zakłopotana.
- Chodź, wsiądziemy do samochodu i zadzwonię do chłopaków.
- Justin?
- Hmm?
- Zaczekaj. Nie pamiętam za bardzo kto mnie uratował i kto mnie tu przyniósł, ale wydaję mi się że to ty, bo nie ma nikogo innego. Chciałam ci podziękować, zapewne to ty byłeś, gdyby nie ty to bym nie żyła już. Schyl troszkę głowę.- W podzięce dałam mu wielkiego buziaka w policzka. Może ktoś pomyśli że jestem głupia że mu dziękuje że mnie wplątał w jakieś bagno, ale nie zrobił tego celowo, no i dobry typ na chłopaka dla mnie. Słodki i niebezpieczny, po prostu ideał. 
- To miłe z twojej strony, ale nie masz mi za co dziękować. Wplątałem cię w coś nie fajnego, a ty mi dziękujesz, powinnaś mnie zjechać i zabić, ale ty taka nie jesteś, masz po prostu wielkie serce. Pokaż policzek- Dałem jej buziaka, za to że po prostu tu jest i nie uciekła.
- A to to za co było? Zasłużyłam na buziaka? 
- Taki mały rewanżyk.
- Mam takie dość nie typowe pytanie do ciebie.
- Dawaj, chyba się mnie nie boisz? 
- Hahaha, bardzo śmieszne. Trochę takie krępujące pytanie, denerwuje się zapytać.
- Alex! No mów, przecież cię nie pobiję
- No nie byłabym taka pewna... No bo ja, ten, no, yyy... Zamieszkasz ze mną tydzień?
- Wow! Zaskoczyłaś mnie tym pytaniem jak i rozbawiłaś, czyżbyś za mną tęskniła? Czy się może boisz że cię może ktoś napadanie? Hmm?
- Raczej wybiorę tę drugą opcję.
- No nie kłam, nie kłam. Podobam ci się i chcesz sobie zatrzymać mnie, oj ja się nie mylę
- Hahahaha, zabawny jesteś. A czemu my się jeszcze nie pokłóciliśmy? Ja już dawno powinnam zjechać cię jakimiś tekstami. Dziwne nie?
- I to bardzo. Co do tego wprowadzenia się do ciebie, to się zgadzam, tylko masz mi załatwić wygodne łóżko, książę musi spać na wygodnym.
- Najwygodniejsze łóżko mam tylko w mojej sypialni, a tam ja śpię, ty jak chcesz to kanapa albo pokój gościnny. 
- No to trudno, będziemy spać razem. Jakoś ostatnio wygodnie się nam spało, a zwłaszcza tobie, taaa, na mojej klacie.
- Dla mnie to już przeszłość, nie pamiętam takiego zdarzenia. Powiadasz razem spać? Nie, nie, nie, nie zgadzam się.
- Oj zgodzisz się, zgodzisz. 
- No chyba nie. 
- Zgodzisz się. Teraz wsiadajmy i zadzwońmy w końcu. 
- Okey.

Justin:


Uwielbiam się z nią tak droczyć. Mógłbym godzinami. Teraz trzeba zejść do realu i  zadzwonić do chłopaków. Po pierwszym sygnale odebrał, wow.

- Siema Justin 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo. Jest rozdzialik obiecany. Jutro, znaczy już dziś bo po północy dodam kolejne dwa :D CZYTASZ= MILE WIDZIANY KOMENTARZ
Alex

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz