Alex:
Nie wiedziałam dlaczego akurat nas porwali. Mam mętlik w głowie niesamowity, wszystkie myśli mi się plączą. Hmmm... Może to ma jakiś związek z Justinem, w końcu mógł by się wplątać w takie gówno i przez to mógłby nas w to wmieszać. Strasznie bałyśmy się, bo nie wiedziałyśmy co z nami zrobią i gdzie nas wywiozą. Nie wiedziałam nawet jak wyglądają bo mają maski. Było ich czterech. Jeden zaczął do nas coś mówić.
- Jesteście inne, nie krzyczycie i błagacie o wypuszczenie. Tak by
wam to nic nie dało. Wasi wybawcy was nie uratują, co ja mówię, żebyście
jeszcze ich miały. Kto takie suki by chciał...
- Jesteś skończonym debilem i chujem.- Odpowiedziałam nie
myśląc co może mnie za to czekać.
- Co ty powiedziałaś suko?!
- To co słyszałeś, ćwoku, pfff...
- Dla ciebie będzie inna kara śmierci, jeszcze gorsza.
- Yhym... Boje się- W środku przechodziły mnie dreszcze i
niesamowicie się bałam i żałuje to co powiedziałam. Przez to będę miała jeszcze
gorszą śmierć.
Justin:
Gdy wsiadałem
pospiesznym ruchem do auta, zobaczyłem jak podjeżdża pod naszą bazę ten chuj
Dawid. Czego kurwa on tu chciał?!
-Czego
tu kurwa szukasz, chcesz żebym znowu ci wpiepszył?!
- Ej, stary uspokój
się. Poza tym nie będziesz mi tu szpanował że mnie pobijesz.
- Ale zawsze i tak to
dla ciebie się źle kończy. Po co tu do cholery przyszedłeś?! Mów szybko bo
spieszę się.
- Zapewne wiem gdzie
się spieszysz. Ale ja w tej samej sprawie.
- Ty mnie kurwa
śledzisz? Nie denerwuj mnie bardziej, bo wykrzywię ci tą mordę.
- Ogarnij się! Nie
śledzę cię, tylko może jak szef mi każe. Chodzi o takie dwie dziewczyny Alex i
jej ładna kumpela. Zostały porwane, przez tych czterech skurwysynów, z którymi
obaj mamy problemy. Chyba wiesz coś o tym i w po to gdzieś jedziesz.
- No to ty też jesteś w
to zamieszany, ta historia robi się coraz bardziej denerwująca.
- Mam dla ciebie
propozycję… Możemy w tej sprawie połączyć nasze siły. Po całym tym zajściu
wszystko będzie tak jak kiedyś i będziemy się bić, przeklinać na siebie i
próbować w jakiś sposób się zabić.
- Jeśli w tej samej
sprawie idziesz co ja to może być, choć i tak mam ochotę cię zabić.
Justin:
Wow! Będziemy wspólnie
walczyć w tej samej sprawie i połączymy swoje siły na jakiś czas. To brzmi nie
normalnie, ale wszystko to robię dla dziewczyn i po to żeby na dobre pozbyć się
tej czwórki chujów. Dawid wsiadł do mojego auta i wszyscy pojechaliśmy za
dziewczynami. Widzieliśmy każdy ich ruch ciężarówką, bo chłopaki namierzyli ich
przez telefony dziewczyn. Przez całą drogę obgadywaliśmy plan, co zrobić jak
będziemy na miejscu.... W końcu jesteśmy. Widziałem dziewczyny jak były wytargiwane za włosy z ciężarówki i miały przytkaną twarz łapskiem jakiegoś faceta. Nie z fajnie patrzeć na coś takiego, ale nie mogłem się teraz wyrwać i udać się w pogoń za nimi, bo spiepszył bym cały plan.
Alex:
Bolącym sposobem wyprowadzili nas z ciężarówki. Gdy weszliśmy do fabryki, myślałam że umrę na zawał. Zobaczyłam...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo. Jest rozdzialik. Ostatnio coś brakuje mi czasu na napisanie rozdziału i nie dodaje codziennie. Ale już się postaram żeby były codziennie. Błagam komentujcie, bo nie wiem czy to ma sens i czy pisać dalej.
CZYTASZ= MILE WIDZIANY KOMENTARZ :)
Alex
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz