... W drzwiach ukazał mi się Justin. Zaczęłam pierwsza:
- Co ty tu
robisz? Jest 23:00, teraz się śpi, a nie chodzi po ludziach. - Mówiłam przy chrypniętym głosem.
- Kurwa,
nie gadaj tyle. Mogę wejść?
- Możesz,
ale po co?
Justin:
Znowu to
zrobiła. Wkurzyła mnie po raz kolejny. Nienawidzę tego, o wszystko się
wypytuje. Następny nie opanowany ruch. Podniosłem swoją pięść w jej stronę. Ona
skuliła się i przestraszyła. Była taka nie winna i bezbronna. Bez żadnego słowa
wybiegła na górę do swojego pokoju. Jestem potworem, nie wiem co się ze mną
dzieje. Stałem przez chwilę w salonie i myślałem nad tym co właśnie zrobiłem.
Wziąłem się w garść i pobiegłem na górę do sypialni. Dziwne, nie było jej tam.
Poszedłem do łazienki, Alex zamknęła się na klucz i nie odzywałam się.
Alex:
Nie mogłam
w to uwierzyć. On chciał mnie naprawdę uderzyć. Jego pięść była 2cm od mojej
twarzy. Przestraszyłam się, byłam bezbronna. Niby umiem trochę się bić, ale on
był o wiele silniejszy ode mnie. Uciekłam szybko na górę i zamknęłam się w
łazience. Wołał mnie a ja się nie odzywałam, nie chciałam z stąd wychodzić.
Akurat telefon miałam w łazience, to zerknęłam która godzina. Wow! Była już
01:30. Juss już się nie odzywał, więc wyszłam po cichu. Nie mogłam otworzyć
drzwi, coś blokowało. Odepchnęłam mocniej i zobaczyłam Justina śpiącego pod
drzwiami. O mój Boże!!! On znowu będzie spał u mnie… Teraz boję się go trochę,
po tym co chciał mi zrobić. Pomyślałam, nie zostawię go tutaj na podłodze. Nie
wiedziałam że mam tyle siły, ale podniosłam go i zaniosłam do mojego pokoju.
Byłam w lekkim szoku że go podniosłam. Stwierdzam że jestem za dobra, a
zwłaszcza dla niego. O mało co mnie nie zabił, a ja go noszę na rękach i
pozwalam mu spać w moim łóżku, trzeba z tym skończyć, bo jutro mogę nie żyć.
OMG! Chłopak spał jak zabity, a ja pakowałam się. Wzięłam
największą walizkę, upchałam tam wszystkie ciuchy i kosmetyki. To chyba jakiś
cud. Poszłam się położyć
chociaż na chwilę, znowu czuję się niekomfortowo, bo Bieberek śpi ze mną. To
wszystko tak szybko się stało… Nie chcący machnęłam ręką w jego stronę i
uderzyłam go w tyłek. Boże!!! Znowu zrobiłam się jak burak. Ten oczywiście
wymamrotał coś przez sen.
- Kurwa,
nie dotykaj mojego tyłka. Chcesz to mogę twój wymacać…
Przez sen
nawet jest denerwujący, zboczeniec zasrany. Poszłam na dół do salonu na kanapę,
nie miałam zamiaru wysłuchiwać jak on coś pieprzy pod nosem. Położyłam się tam
i zasnęłam na 2 godziny. Wystarczyło mi to wyspałam się. Najdziwniejsze to że
obudziłam się nie w salonie na kanapie, tylko w sypialni na łóżku. Ja
pierdziele, drugi raz to mówię coś mi zrobili albo śpię jak samolot.
Justin:
Alex:
W domu nie
było już nikogo. Nie wiem gdzie Justin pojechał, ale już mi to zwisa. Poszłam
na szybki prysznic, ubrałam się w coś wygodnego i ładnego i umyłam zęby.
Poszłam pościelić łóżko i nagle ktoś pukał do drzwi i krzyczał. Pobiegłam jak
najszybciej, pociągłam klamkę i zobaczyłam zdenerwowaną Amy.
- Co się
stało? Czemu się tak trzęsiesz?
- Bo mi zimno,
gotowa jesteś?
- Yyy… Na
co?
- No jak to
na co, spadamy stąd
- GDZIE? Co się stało?
- O to się
nie martw. Mój znajomy nas zawiezie. No emigrujemy, pisałam ci.
- Hahaha, bardzo śmieszne. Znów mnie straszysz.
- Jestem na przejażdżce ze znajomym i tak wpadłam
- Uuu, jakiś nowy chłopak.
- Ej ty, uważaj, a twój chłoptaś?
- To nie mój chłopak, pogadamy jak się spotkamy,okey?
- Okey, dobra, jadę. No i ten... Uważaj na tego kolesia, co nas podwoził na koncert, trochę się o nim dowiedziałam... Pa!
- Jestem na przejażdżce ze znajomym i tak wpadłam
- Uuu, jakiś nowy chłopak.
- Ej ty, uważaj, a twój chłoptaś?
- To nie mój chłopak, pogadamy jak się spotkamy,okey?
- Okey, dobra, jadę. No i ten... Uważaj na tego kolesia, co nas podwoził na koncert, trochę się o nim dowiedziałam... Pa!
- Pa
Co ona chciała przez to
powiedzieć, nie mam pojęcia. Wszystko sobie z nim wytłumaczę później. Teraz
muszę do niego szybko zadzwonić i powiedzieć mu żeby mnie podwiózł, taaa, muszę
mu powiedzieć jeszcze całą prawdę. Świat jest okrutny… Nie możliwe odebrał po
pierwszym sygnale.
-Hej.
-
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Proszę, udało mi się. Macie następny rozdziałek :) Kolejny postaram się dodać jak najwcześniej rano bo mam już pół zrobione :D
CZYTASZ= MILE WIDZIANY KOMENTARZ :)
Alex
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz