niedziela, 14 lipca 2013

Rozdział 4.


Boże mój kochany... . Geniusz zasnął na moim łóżku i to jeszcze był bez koszulki. Muszę przyznać że ciałko to on ma. Normalnie to bym go obudziła i wygoniła z domu, ale postanowiłam być miła i zostawić go. Naprawdę przesłodko wyglądał. Na dodatek on ładny se jest. To mi się w głowie nie mieściło że w moim łóżku śpi nieznajomy przystojniak którego znam zaledwie dzień. To wszystko jest chore. A kilka godzin temu to był dla mnie zamknięty temat o  nim. Po głowie chodziły mi jedne i te same słowa. Alex, bierz go, on jest cholernie przystojny i podoba ci się. Jest nie bezpieczny to fakt ale ty też taka jesteś. W końcu zabiłaś kilku ludzi. Myślałam tak przez dobre 2 godziny, aż w końcu zasnęłam. Wstałam o 6:30, tak wcześnie nie możliwe. Nie wiedziałam co się stało w nocy ale… moja głowa znalazła się na jego klatce i miałam poszarpane włosy. Coś mi zrobili, albo śpię jak samolot. Wzięłam powoli głowę z jego torsu żeby się nie obudził. Wstałam z łóżka i wyciąg łam moje ulubione fioletowe obcisłe szorty i białą bokserkę z czarnym napisem SWAG. Wzięłam telefon do łapy i poszłam do łazienki. Oo, wiadomość od Klaudii.


- Hej dupo, Jestem na spacerze z chłopakiem, kruczo czarne włosy, czarne oczy. Może kojarzysz? Ja go nawet nie znam, a cholera jestem z nim, jak już Ci pisałam, na
spacerze. x.x Help. Ma czerwone BMW, takie jak ten, co nas wczoraj podwoził"
- Poderwij go, ale ja mam o wiele gorzej…
- Chyba Cię pojebało. xd Dlaczego tak piszesz? Coś się stało?
- Bo mi zasnął w moim łóżku, bez koszulki, no i musiałam z nim spać. A rano obudziłam się na nim 
- "Hahahaha, jaka picza. xd Dobra jesteś. :D Dobra, ja idę spać, bo już nie wytrzymam. c.c"
- Dobranoc. Do dziś

Ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż, rozpuściłam włosy i rozczesałam je. Wyszłam z łazienki i poszłam zobaczyć czy Justin jeszcze śpi, czy w ogóle jest. Weszłam jak duch do pokoju, a ten jeszcze spał. Położyłam telefon na półce i poszłam założyć kolczyki. Zapomniałam że miałam ustawiony budzik w telefonie i była na maxa włączona piosenka. Przez to geniusz śpiący na łóżku o mało co nie spadł z niego. Z drygnął się i szybko wstał na nogi. Budzik się wyłączy, a ja go przeprosiłam że go obudziłam. Zaczęłam się śmiać z niego, bo miał całe pogmatwane włosy. Poszedł do łazienki wziąć prysznic i zaczął śpiewać. Muszę przyznać że ma niezły głos. Nagle sms od kumpeli:

- Oli, będziemy musiały uciekać. Emigrujemy. ;D Cieszysz się?"
- Co?? Dlaczego?? O.O
- Hahahaha, żartuję, chciałam cię tak przestraszyć.
- Babo! Zawał mi zrobiłaś, dobra jesteś.
- No bo to ja.
- Ale skromność...
- Hahahaha...
- Idę zrobić śniadanie, paa
- Okey, paa.
Poszłam zrobić jakieś śniadanie. Zrobiłam tosty i zaparzyłam herbatę. Zawołałam Justina z góry żeby zszedł na śniadanie. To nadal dla mnie jest dziwne że on spał u mnie i je ze mną śniadanie. No ale teraz o tym nie myślałam, tylko zastanawiałam się nad tą ucieczką za granicę. Po śniadaniu umyłam talerze i wytarłam stół. Siadłam w salonie i włączyłam TV. Just też przyszedł oglądać. Nie wiem czemu, ale denerwowałam się żeby go zapytać co robi i czym się zajmuję. Do odważnych świat należy. Zadałam pierwsze pytanie.

- Emm… Pytam się tak z ciekawości, no i chciałbym wiedzieć z jakim człowiekiem mam do czynienia. Czym się zajmujesz na co dzień?

Justin:
Nienawidzę jak ludzie chcą coś wiedzieć na mój temat i jak są ciekawscy bardzo. Poczułem jak moje mięśnie się napinają i krew zaczęła szybciej płynąć.

- Ej, nie denerwuj się tak bo ci żyłka pęknie. Zadałam ci zwykłe pytanie...

Justin:
Nienawidzę tego jak ktoś tak pyskuje. Moje ręce chciały uderzyć Alex, ale udało mi się to powstrzymać. W końcu nie mogę jej skrzywdzić, bo mi nic nie zrobiła. Trochę ochłonąłem i zacząłem jej odpowiadać.

Alex:
On chciał mnie najprawdopodobniej uderzyć. Trochę się go boje, no ale muszę się czegoś dowiedzieć. Może jest jakimś gangsterem, skoro się tak szybko denerwuje. Hmm… Wszystko się okaże.

- Sory za ten wybuch. Yyy, nie chcę o tym rozmawiać. Dowiesz się w swoim czasie. Skończmy mój temat. Pogadajmy o tobie. Co ty robisz na co dzień…
- No, yyy, jaa. Długa historia. No wiesz, jak każdy dzieciak jeszcze chodzę do szkoły, ale teraz nie uczę się  bo są wakacje. 
- Chyba wiem, żyję jeszcze w tym świecie i chodzę do szkoły.
- Ty? To ile ty masz lat?
- Ugh... Mówiłem ci że dowiesz się w swoim czasie.
- Dobrze, nie denerwuj się tak. 

 Mam dziwne przeczucia że on jest chyba jakimś gangsterem i nic nie chce o tym gadać. No ja w sumie to też nie chcę o sobie gadać. Justin odebrał telefon i nagle wybiegł z domu. Zdążyłam tylko usłyszeć że ma jakieś ważne spotkanie i przyjedzie za nie długo do mnie. Jejciu! Mógł by już dać sobie z tym spokój i nie przyjeżdżać. Jeszcze nabawię się przez niego jakiś kłopotów. Zamknąłem drzwi na klucz i poszłam wstawić pranie do pralki. Pomyślałam że trzeba jakiś obiad zrobić. Poszłam do kuchni i coś tam przyrządziłam. Zjadłam wszystko i umyłam naczynia. Na zegarku była już 15:00. Wzięłam odkurzacz, jakąś szmatkę, mopa z wodą i zaczęłam sprzątać dom. Gdy skończyłam, była już 17:00. Siadłam na kanapę w salonie i włączyłam TV. Poszłam do łazienki. Jeszcze wcześniej wzięłam sobie standardowo czerwone dresowe szorty i białą bokserkę. Nalałam pełno wody w wannie i wskoczyłam by się zrelaksować. Just już nie przyszedł, nie możliwe. Muszę przyznać że przez tą ostatnią noc czułam się bezpieczna gdy był ze mną. Ale to już chyba zamknięty temat na zawsze. Szkoda, bo był naprawdę przystojny i jego ciałko… Cud! Byłam taka napalona na niego i już mi przeszło, dziwna jestem. Siedziałam w wannie sporo czasu, ale już umyłam włosy i ukąpałam się, mam z głowy. Nie spieszyłam się za bardzo, bo nie miałam nic innego do roboty. Powoli wysuszyłam włosy i wyprostowałam je. Nabalsamowałam sobie ciało i umyłam twarz specjalnym tonikiem. Z łazienki wyszłam o 19:30. Wzięłam laptopa na kolana i ległam w łóżku. Weszłam na facebooka i oglądałam głupie zdjęcia moich znajomych. Na twitterze czytałam głupoty i sama je pisałam. Siedziałam tak do 21:30. Zeszłam na dół zrobić sobie małą kanapkę, tym razem z nutellą i zaparzyłam kubek herbaty. Zjadłam i posprzątałam po sobie. Była 22:00. Wskoczyłam pod kołdrę z mp4 i moimi ulubionymi fioletowymi słuchawkami. Słuchałam tak przez godzinę do 23:00. Już mi się przysypiało, to ściąg łam słuchawki z uszu i odłożyłam je na półkę. Miałam już gasić lampkę, ale w ostatnim momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Bałam się bo kto o 23:00 mógł do mnie przychodzić. Zapaliłam światło na dole i otworzyłam drzwi. W drzwiach ukazał mi się...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Jest drugi obiecany rozdział :) Myślę że fajnie mi wyszedł. Proszę komentujcie rozdziały, błagam :D Możliwe że dodam jeszcze później następny rozdział :)
Alex

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz