piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 2.


...Czwarty, w końcu odbiera. 

- Halo?
- Cześć, zderzyliśmy się dzisiaj, pamiętasz?
-O hej, hej. Tak pamiętam. I co, wszystko w porządku?
- Tak tak, kolano trochę boli, ale nie myślę o tym i jest okey.
- Cieszę się, że to nic poważnego.
- Jak masz na imię?
- Yyyy, Justin, a ty?
- Alex :)
- Wiesz co? Jutro robię mało potupajkę dla kilku osób. Chciałbyś może przyjść?
- Alex, proszę cię nie zaczynajmy tego. To się źle skończy. Jestem złym człowiekiem i nie zadawaj się ze mną.
- Ale....

Rozmowa się skończyła. Byłam zawiedziona ale i też w szoku. Taki piękny i tajemniczy, hmmm... Ja tak nie mogę żyć. Niestety, moja ciekawość mnie zżerała i wygrała. Chciałam znów do niego zadzwonić. Wykręciłam numer i nacisnęłam słuchawkę. Tu nagle. Brak kasy na koncie. Dlaczego teraz??? I dlaczego ja??? Rzuciłam telefon na kanapę i poszłam coś zjeść. Wyjęłam bułkę, rozkroiłam ją, posmarowałam masłem, nałożyłam plasterek sera i kawałek pomidora. Wzięłam kanapkę i poszłam oglądać TV. Nudy w tym pudle jak zawsze. Wszamałam jedzonko i umyłam talerz. Nagle ktoś dzwoni do drzwi. Podchodzę spokojnie, łapię klamkę i otwieram. W progu ukazał mi się Justin. Nie mogłam uwierzyć że do mnie przyszedł, no i zastanawiałam się w ogóle po co?. Powiedziałam pierwsza:

- Co ty tutaj robisz?
- Chciałem ci to powiedzieć w realu, a nie przez telefon.
- Pewnie to że mam się z tobą nie zadawać, zgadłam??
- Jakby to zaszło za daleko, mógł bym cię skrzywdzić?
- Że niby mógł byś mnie może pobić?
- Tak, oto mi właśnie chodzi. Brawo Alex, odkryłaś Amerykę.
- Śmieszny jesteś, wiesz?
- No wiem.
- Wejdź do środka, nie będziemy tak stać jak dwa debile w progu.
- No chyba, mówisz o sobie
- Kutas- wymruczałam pod nosem.
- Ej, słyszałem. Jak ja jestem kutas, to ty jesteś cipa.
- Boże, jak ty mnie denerwujesz.
- No taki już jestem.
- Chcesz coś do picia?
- Możesz coś dać.

Wyszłam z salonu i poszłam do kuchni po coś do picia. Zaplątały mi się myśli. Myślałam tylko jaki on jest przystojny. Boże kochany, dziękuje że to ja akurat się zderzyłam z nim. Przyniosłam mu sok z kostkami lodu. Ten w najlepsze jak gdyby nigdy nic leżał sobie na kanapie i oglądał TV.

- Taaa, rozgość się.
- Już to zrobiłem

.Justin:

Ale ona jest ładna. Blond włosy, niebieski oczy, ciałko zgrabne. No nie zła dupa. Ale nie mogę się z nią nawet zaprzyjaźnić. Teraz jestem w gangu, zabijam mnóstwo ludzi, no i kiedyś siedziałem w pace. Ale nie chcę do tego nawet wracać. Nie mogę się z tym pogodzić, że nie mogła by być moją dziewczyną. Gdy mnie choć trochę ktoś zdenerwuje, zaraz podnoszę rękę na niego i mogę nawet ze złości zabić. Mógłbym ją naprawdę skrzywdzić.

Alex:

- Ja już muszę się zbierać, bo gdzieś wychodzę. Nie myśl sobie że cię wyganiam, ale sam tu raczej nie zostaniesz.
- Mogę cię podrzucić samochodem? Jak tylko chcesz.
- Idę pod prysznic i przebiorę się. Okey?
- Dobra, ale szybko.
- No i jeszcze podjedziemy po moją kumpele.
- O Boże... No dobra.

Muszę do kumpeli napisać że pojedziemy autem. Będzie w małym szoku ale wszystko jej później wytłumaczę.

- Hej. Mała zmiana planów. Podjadę po ciebie autem. Nie pójdziemy na nogach. Wszystko wytłumaczę ci później.
- Okey. A za ile będziesz?
- Tak za... 30 min :)

Wzięłam szybki prysznic i owinęłam się ręcznikiem. O kurde!! Zapomniałam że zostawiłam na dole moje czarne rurki. No trudno. Owinęłam się ręcznikiem i pobiegłam na dół. Geniusz ja, zapomniałam że ten debil leży na dole. Fuck! Raz się żyje.

- No ładnie to tak paradować w samym ręczniku przy nieznajomych.
- Zamknij się. Rzuciłam w niego poduszką leżącą na podłodze, a ten się zaśmiał jak głupek.


Ubrałam czarne świecące rurki,T-shirt z flagą amerykańską, wzięłam swoją ulubioną torbę, nałożyłam moje ulubione okulary przeciwsłoneczne, rozpuściłam moją blond grzywę i nałożyłam złote rękawice bez palcy. Zeszłam na dół i powiedziałam że jestem gotowa. Ten się patrzył na mnie jak bym była ze złota i nic nie mówił. Czułam się trochę nie komfortowo, bo nie wiedziałam o co mu chodziło. Pomachałam mu ręką przed twarzą i przestał. 

Justin:

Ona wyglądała jak anioł. Cud, miód, malina. Przecudowna istota.

Alex:...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo. Macie kolejny rozdział, mam nadzieję że fajny. Czytajcie i polecajcie :D
Alex <3


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz