...Czwarty, w końcu odbiera.
- Halo?
- Cześć,
zderzyliśmy się dzisiaj, pamiętasz?
-O hej,
hej. Tak pamiętam. I co, wszystko w porządku?
- Tak tak,
kolano trochę boli, ale nie myślę o tym i jest okey.
- Cieszę
się, że to nic poważnego.
- Jak masz
na imię?
- Yyyy,
Justin, a ty?
- Alex :)
- Wiesz co?
Jutro robię mało potupajkę dla kilku osób. Chciałbyś może przyjść?
- Alex,
proszę cię nie zaczynajmy tego. To się źle skończy. Jestem złym człowiekiem i
nie zadawaj się ze mną.
- Ale....
Rozmowa się
skończyła. Byłam zawiedziona ale i też w szoku. Taki piękny i tajemniczy,
hmmm... Ja tak nie mogę żyć. Niestety, moja ciekawość mnie zżerała i wygrała.
Chciałam znów do niego zadzwonić. Wykręciłam numer i nacisnęłam słuchawkę. Tu
nagle. Brak kasy na koncie. Dlaczego teraz??? I dlaczego ja??? Rzuciłam telefon
na kanapę i poszłam coś zjeść. Wyjęłam bułkę, rozkroiłam ją, posmarowałam
masłem, nałożyłam plasterek sera i kawałek pomidora. Wzięłam kanapkę i poszłam
oglądać TV. Nudy w tym pudle jak zawsze. Wszamałam jedzonko i umyłam talerz.
Nagle ktoś dzwoni do drzwi. Podchodzę spokojnie, łapię klamkę i otwieram. W
progu ukazał mi się Justin. Nie mogłam uwierzyć że do mnie przyszedł, no i
zastanawiałam się w ogóle po co?. Powiedziałam pierwsza:
- Co ty
tutaj robisz?
- Chciałem
ci to powiedzieć w realu, a nie przez telefon.
- Pewnie to
że mam się z tobą nie zadawać, zgadłam??
- Jakby to
zaszło za daleko, mógł bym cię skrzywdzić?
- Że niby
mógł byś mnie może pobić?
- Tak, oto
mi właśnie chodzi. Brawo Alex, odkryłaś Amerykę.
- Śmieszny
jesteś, wiesz?
- No wiem.
- Wejdź do
środka, nie będziemy tak stać jak dwa debile w progu.
- No chyba,
mówisz o sobie
- Kutas-
wymruczałam pod nosem.
- Ej,
słyszałem. Jak ja jestem kutas, to ty jesteś cipa.
- Boże, jak
ty mnie denerwujesz.
- No taki
już jestem.
- Chcesz
coś do picia?
- Możesz
coś dać.
- Taaa,
rozgość się.
- Już to
zrobiłem
. Justin:
Ale ona
jest ładna. Blond włosy, niebieski oczy, ciałko zgrabne. No nie zła dupa. Ale
nie mogę się z nią nawet zaprzyjaźnić. Teraz jestem w gangu, zabijam mnóstwo
ludzi, no i kiedyś siedziałem w pace. Ale nie chcę do tego nawet wracać. Nie
mogę się z tym pogodzić, że nie mogła by być moją dziewczyną. Gdy mnie choć
trochę ktoś zdenerwuje, zaraz podnoszę rękę na niego i mogę nawet ze złości
zabić. Mógłbym ją naprawdę skrzywdzić.
Alex:
- Ja już
muszę się zbierać, bo gdzieś wychodzę. Nie myśl sobie że cię wyganiam, ale sam
tu raczej nie zostaniesz.
- Mogę cię
podrzucić samochodem? Jak tylko chcesz.
- Idę pod
prysznic i przebiorę się. Okey?
- Dobra,
ale szybko.
- No i
jeszcze podjedziemy po moją kumpele.
- O Boże...
No dobra.
Muszę do
kumpeli napisać że pojedziemy autem. Będzie w małym szoku ale wszystko jej
później wytłumaczę.
- Hej. Mała
zmiana planów. Podjadę po ciebie autem. Nie pójdziemy na nogach. Wszystko
wytłumaczę ci później.
- Okey. A
za ile będziesz?
- Tak za...
30 min :)
- No ładnie
to tak paradować w samym ręczniku przy nieznajomych.
- Zamknij
się. Rzuciłam w niego poduszką leżącą na podłodze, a ten się zaśmiał jak
głupek.
Ubrałam
czarne świecące rurki,T-shirt z flagą amerykańską, wzięłam swoją ulubioną torbę, nałożyłam moje ulubione okulary przeciwsłoneczne, rozpuściłam
moją blond grzywę i nałożyłam złote rękawice bez palcy. Zeszłam na dół i
powiedziałam że jestem gotowa. Ten się patrzył na mnie jak bym była ze złota i
nic nie mówił. Czułam się trochę nie komfortowo, bo nie wiedziałam o co mu
chodziło. Pomachałam mu ręką przed twarzą i przestał.
Justin:
Ona
wyglądała jak anioł. Cud, miód, malina. Przecudowna istota.
Alex:...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo. Macie kolejny rozdział, mam nadzieję że fajny. Czytajcie i polecajcie :D
Alex <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz