Jestem bezradna... Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu i zatrzaskuje drzwi. Justin przyszedł.
- Czego chcesz, przyszyłeś mnie pobić?!
- Nie? Weź już przestań.
Justin:
Nie bałem się tego, zrobiłem to.
Pociągnąłem Alex do siebie i przytuliłem ją z całej siły. W pewnym momencie
nasze oczy się spotkały, widziałem jak Alex nie mogła się oprzeć mojemu
wzrokowi. Nadszedł ten moment, pocałowałem ją. Nasze usta się spotkały, Alex
chciała uciec, ale po chwili odwzajemniła pocałunek i zrobiła to namiętnie.
-Oj gołąbki, bo się zaraz zjecie.
Miluśkie baranki. - Powiedział głos Amy w mojej głowie, bardzo dziwne.
Alex:
Przerwałam pocałunek i odpyskowałam w myślach, dziwne, jak można odpyskować w głowie? Nie ma pojęcia i nie wiem dlaczego Amy siedziała mi w tym momencie w głowie.
- Hahaha, bardzo śmieszne. -Odwróciłam się a za mną stała Amy, nie wiem jakim cudem znalazła się w moim domu.
- Co ty tu robisz, Amy?
- Przyszłam posiedzieć i pogadać z tobą. Ale chyba w nie odpowiednim momencie.
- Siadaj, w bardzo dobrym momencie przyszłaś, tu już nikogo nie ma.- Popchnęłam Justina żeby poszedł sobie.
- Co ty tu robisz, Amy?
- Przyszłam posiedzieć i pogadać z tobą. Ale chyba w nie odpowiednim momencie.
- Siadaj, w bardzo dobrym momencie przyszłaś, tu już nikogo nie ma.- Popchnęłam Justina żeby poszedł sobie.
Po moim żałosnym pchnięciu, rozległy się
strzały. Justin padł na ziemię, tylko nie ja i Amy. Mądre my, stałyśmy na
środku jak dwa słupy soli. W naszym kierunku poszły dwie zasłony dymne. Nie
wiedziałam co się dzieje, ktoś mi i kumpeli w tym momencie zasunął twarz wielką
łapą, nie mogłyśmy krzyknąć. Jacyś bandyci uciekli z nami i władowali nas do
czarnej ciężarówki. W środku związali nam ręce sznurami i zaczęli nam grozić że
nas zabiją. Nie wiedziałam dlaczego nas akurat porwali. Chyba że… Ma to coś
wspólnego z Justinem, coś że To wszystko ma się odbywać moim i kumpeli kosztem? Boże!!! Ja tak
nie chcę!!!
Justin:
Nie wiedziałem co się działo. Gdy dym ustał,
nigdzie nie było Alex i Amy. Muszę przyznać że nieźle się przestraszyłem.
Wybiegłem z domu i wsiadłem do auta. W momencie gdy otwierałem drzwi od
samochodu zatrzymał mnie jakiś chłopak. Odwróciłem się i zobaczyłem Wojtka
który działa pod przykrywką jako Dawid.
- Kurwa, co ty tu robisz?! To ty
ukradłeś dziewczyny, sukinsynie?! Idź stąd albo ci wpierdole! Lepiej nie
zaczynaj ze mną, ostatnio źle to się dla ciebie skończyło. Wypierdalaj mi
stąd!!!
-...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest obiecany rozdział :D Następny już jutro! Czytajcie i komentujcie :)
Alex
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz