poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 12


- Siema Justin
- Siema, wszystko już załatwiliście? Ta dziewczyna jest z wami?
- Taa, wszystko załatwione, a ta dziewczyna pojechała z Dawidem, chyba jeszcze do szpitala, opatrzyć rany. A ty gdzie jesteś? Wszystko już okey?
- Wyszliśmy  ze szpitala właśnie i siedzimy w samochodzie. Później do was przyjadę, to o wszystkim pogadamy. 
- Okey, nara
- No, na razie.

Justin: 

Ucieszyłem się że wszystko już jest załatwione i mam dobrą wiadomość dla Alex.

- Z twoją kumpelą wszystko w porządku, pojechała jeszcze do szpitala opatrzyć rany, myślę że raczej już się z nią spotkasz dzisiaj, jak będziecie miały siłę. 
- Kamień z serca mi spadł, nie dam rady za bardzo się dziś spotkać, ale zadzwonię do niej jak przyjadę do domu.
- Okey.

Alex: 

Muszę przyznać że dużo się zmienił. Stara się i widać że chce być miły, ale jeszcze go muszę poduczyć. Przez całą drogę gadaliśmy o wszystkim i o niczym, nawet nie wiedziałam że już jesteśmy na miejscu. Wyczołgałam się jakimś cudem z samochodu i powolnym ruchem szłam w stronę drzwi od domu. Pierwszą moją czynnością było wzięcie prysznica, musiałam umyć jeszcze włosy, czego nie lubię. Długo siedziałam bo jeszcze suszyłam i prostowałam włosy, szło mi to bardzo wolno, bo byłam totalnie padnięta. Wszystkie walizki zostały gdzieś na lotnisku, a tam miałam wszystkie ciuchy, na szczęście zostawiłam w domu moje ulubione czerwone dresowe szorty i białą bokserkę. Muszę jutro iść na jakieś zakupy i pokupić jakieś ciuchy. Na pół przytomna wyszłam z łazienki i poszłam po jakiś sok na dół, bo byłam wycieńczona. W tym samym momencie gdy zeszłam na dół Justin wszedł do domu.  Miał na sobie nowe czyste ciuchy, był wykąpany, fryzurkę miał zrobioną i na kilometr czułam jego powalające perfumy. W ręce trzymał niewielką torbę z ubraniami i kosmetyczką. 

- A gdzie ty żeś był?
- U siebie w domu, musiałem się trochę ogarnąć i zabrać kilka ciuchów.
- Szybki jesteś.
- Miałem dwie godziny, zdążyłem wszystko zrobić.
- To ja siedziałem aż dwie godziny?
- Na to wygląda. 
- Zamówmy pizze, jestem strasznie głodna.
- Daj numer, to zadzwonię. Będę miły.
- Dzięki, jesteś wielki.
- No wiem, bo ta ja. 
- Ale skromność... niesamowita.

Justin:

Alex wyglądała nieziemsko, zresztą jak zawsze. Postanowiłem być miły i zamówiłem pizze. Po 20 minutach, była już na miejscu. Wszystko zjedliśmy z apetytem i posprzątaliśmy po sobie. Najedzeni klapnęliśmy w salonie i szukaliśmy jakiś fajnych filmów by oglądnąć. 

- Alex, może oglądniemy jakiś horror, hmm?
- Powiadasz horror, panicznie boje się horrorów i później wszystko mi się śni, no ale jak nie ma nic innego no to trudno, możesz włączyć.
- Na pewno nie będzie straszne, mówię ci.
- Yhy, na pewno. 

Alex:

No trudno, raz się żyje. Nienawidzę horrorów, tak strasznie mnie przerażają. Akcja zaczęła się w dwudziestej minucie oglądania. Siedziałam na jednym końcu kanapy, a Justin na drugim. Zaczęłam podkulać nogi i chować tam głowę, trzęsłam się ze strachu i jeszcze ta straszna muzyczka, czułam jak dreszcze przechodzą po mnie i zdawało mi się jakby ktoś stała nad moją głową i chciał mnie zabić. Justin przyglądał się moim głupotom i w końcu szturchnął mnie i poklepał miejsce obok siebie na kanapie. Bez chwili zastanowienia, przysunęłam się do niego. Muszę przyznać czułam się bardzo bezpieczna. 

Justin:

Alex, rozbawiła mnie tym do łez. Nie mogłem patrzyć na to co ona wyprawia, więc szturchnąłem ją i poklepałem miejsce koło siebie żeby przesunęła się do mnie. Muszę przyznać że bardzo fajnie mi się tak siedziało z nią, czułem że ona czuję się bezpiecznie przy mnie. W ostatnich dziesięciu minutach filmu, Alex zasnęła na moim ramieniu, przesłodko wyglądała. Nie mogłem jej tu tak zostawić, wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Hejo. Następny rozdział będzie wieczorem :D CZYTASZ= MILE WIDZIANY KOMENTARZ
Alex




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz