poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 6.


- Hej.
- Hej, stało się coś? Nie wierzę że ty dzwonisz do mnie.
- Tak stało się. Mógłbyś tu jak najszybciej przyjechać?
- Muszę ratować moją księżniczkę z opałów?
- Po pierwsze nie jestem księżniczką, a po drugie nie jestem twoja. Nie chcesz mi pomóc to nie. Zadzwonię do kogoś innego.
- Jak już tak prosisz, to przyjadę, moja księżniczko.
- Ale szybko!!!
- Teraz nie zaprzeczyłaś, księżniczko
- Debil!!

Odłożyłam telefon na stół, a on już był po domem. Otworzyłam mu drzwi i pobiegłam po niego. Pociągłam go za rękę i poprowadziłam do środka. No nie, znowu to zrobiłam. Sam umie wejść, no ale czasem jak już coś robię to nie myślę. Usiedliśmy w salonie i zdenerwowana zaczęłam mówić.

- Dobra, bez obijania w bawełnę, ściągłam cię tu po to, bo chciałam się dowiedzieć kim naprawdę jesteś, chcę wiedzieć z kim mam doczynienia.
- Po to mi tu kazałaś przyjechać? Nic nie mówię, może dowiesz się w swoim czasie. To nie twoja sprawa co ja robię. Powiem ci jak będzie odpowiedni moment, rozumiesz?
- Yhym. - Powiedziałam ze strachem w głosie.

Justin:

Jak ona mnie denerwuje, nic jej nie powiedziałem i wyszedłem z domu.

Alex:

Z nim normalnie nie da się rozmawiać. Chodź ja też naciskam na niego, może źle robię, sama już nie wiem. Ale ja tylko chcę wiedzieć czy to jest normalny człowiek nic więcej. Próbowałam zadzwonić do Amy, pogadać z nią. W najważniejszych momentach nie odbiera telefonu. Cały świat się na mnie obraził, czy co?! To wszystko dla mnie jest okrutne... Jestem bezradna...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo. Jest 6 rozdział, YAY!!! Postaram się dziś dodać jeszcze następny :D Błagam, komentujcie rozdziały to dla mnie bardzo ważne :)
Alex

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz