środa, 31 lipca 2013

Rozdział 16.

...Możemy iść na jakąś imprezkę. Hmmm?
- Chyba masz rację, muszę dać sobie z nim spokój na jakiś czas. A co do imprezki to bardzo dobry pomysł, chętnie gdzieś wyskoczę.
- Wszystko będzie dobrze, już się tak nie przejmuj, imprezka dobrze nam zrobi. Wejdę na Facebooka i zobaczę czy ktoś może organizuję imprezę. 
- Okey. No i dzięki za wszystko.
- Nie ma sprawy... O patrz! Ale nam się trafiło. Imprezka na zawołanie. Pamiętasz tą naszą koleżankę Sally? Przeniosła się do szkoły tu nie daleko.
- Aaa, tak tak, pamiętam.
- Organizuję jakąś huczną imprezę i wstęp jest dla wszystkich, impra odbędzie się jutro o 19:00.
- Super! Nie będziemy musiały czekać z niecierpliwością. Podobno Sally ma wielką chatę i basen w ogrodzie. Nieźle się jej rodzice dorobili.
- Hahaha, szczęściara. Pewnie przyjdzie masa ludzi, jak taka chata. 
- No dokładnie. Będę już spadać do domu a jutro na Facebooku się umówimy o której godzinie pójdziemy. A jeszcze zapomniałam. Co ubierasz?
- Wezmę bordową sukienkę i czarne koturny. 
- To ja też podobnie. Będę spadać bo już późno.
- Odprowadzę cię na dół.
- Okey. 
- Ale masz fajne trampki. 
- Dzięki. Dostałam od ciotki nie dawno. Raz na rok coś dostanę od niej. Muszę zapisać to w kalendarzu.
- Hahahaha, koniecznie.
- To do jutra, paaa.
- Paa, do jutra.

Alex:

Gdy wyszłam od Amy na zegarku była już 22:00. Wow! Zasiedziałam się troszkę. Bałam się iść tak sama przez miasto i to o tej godzinie. Przez całą drogę myślałam tylko o tym że może coś wyskoczyć zza krzaków i mnie porwać lub zabić. Uf, już na szczęście widzę swój dom, jestem blisko. Zaczęłam biegnąć truchtem żeby być jak najszybciej. Chciałam wskoczyć pod prysznic i położyć się spać, o tym właśnie marzyłam. Weszłam do do domu i zamknęłam drzwi na klucz. Pobiegłam do sypialni i odłożyłam telefon na półkę. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam 10 minutowy prysznic i poszłam do łóżka. Nie myślałam o tym wcześniej, ale Justina nie ma w domu. Już nie chcę mi się o nim myśleć, idę spać. W momencie zasnęłam i spałam jak zabita.

*** Rano***

Obudziłam się o 8:30. Tradycyjnie poszłam pod prysznic i zrobiłam lekki makijaż by ukryć niedoskonałości. Zeszłam na dół zrobić jakieś śniadanie. Zobaczyłam Justina siedzącego na kanapie w salonie i oglądającego tv. Chciałam już mieć z głowy rozmowę z nim. Podeszłam do niego i zaczęłam nawijać.

- Hej. Nie chcę wiedzieć czemu cię nie było na noc i gdzie byłeś. Chcę ci coś wyjaśnić. Możemy pogadać?
- Yhym.
- Nie wiem czy wiesz, czy nie, ale nie mam rodziców tylko opiekuję się mną ciotka, która odwiedza mnie raz na rok. Rodzice zginęli w wypadku samochodowym. No i chodzę jeszcze jak każdy dzieciak do szkoły. Przemyślałam to wszystko i myślę że powinniśmy odpocząć od siebie przez kilka dni, tak będzie lepiej dla mnie i dla ciebie. To wszystko za szybko się stało.

- Dobra, może to dobry pomysł. Idę po swoje rzeczy i spadam.
- To tylko kilka dni, potem wszystko będzie po staremu i w porządku, mam nadzieję.

Alex:

Justin wziął swoje rzeczy i wyszedł z domu, ja zrezygnowana poszłam zjeść płatki z mlekiem.
Po śniadaniu, umyłam za sobą miskę i poszłam po laptopa. Weszłam na Twittera i Facebooka. Wszędzie gwizdali o imprezie u Sally. Nie mogłam się już doczekać, może chociaż trochę się odstresuję. Muszę sobie postanowić żeby bawić się jak najlepiej. Ciekawe czy Justin tam będzie, akurat nie chcę go dziś tam spotkać. Siedziałam na laptopie dobre 3 godziny, była już 13:00. Poszłam zrobić sobie zupkę chińską, bo miałam lenia i nie zrobiłam obiadu. Wszamałam wszystko i poszłam pooglądać tv. Oglądałam do godziny 15:00. Poszłam się już zbierać na ipmrę, bo moim tempem trzeba kilka godzin wcześniej. Wzięłam czysty ręcznik, telefon do ręki i weszłam do łazienki. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo. Macie taki rozdzialik, biorę się za następny. CZYTASZ= MILE WIDZIANY KOMENTARZ
Alex

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz