wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 13


...Nie mogłem jej tu tak zostawić, wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni. Jak teraz śpi to nie ma już nic do gadania i będziemy tu razem spać, jak na wygodnym to we dwójkę. Położyłem się koło Alex i zasnąłem w momencie. 

Alex:

Pod koniec filmu zasnęłam przy Justinie, a obudziłam się w swojej sypialni, ale nie sama. Tym razem udało mu się, ale mam nadzieję że to już się nie powtórzy. Wstałam po cichu żeby go nie obudzić i poszłam pod prysznic, wyszłam po 10 minutach. Zapomniałam że nie mam żadnych ciuchów i że mam dzisiaj iść na jakieś zakupy. Jedyne wyjście, to pożyczyć się od Justina jakiś dresów, trochę dziwnie mi iść do niego i pytać się czy pożyczy mi ciuchy. No trudno, raz się żyje. Owinęłam się w ręcznik i poszłam do sypialni. Justin akurat już nie spał, tylko leżał i robił coś na telefonie. 

- Justin, pożyczyłbyś mi jakieś spodnie i koszulkę? dziś pójdę dopiero na zakupy. 
- Nie ma problemu, bierz co chcesz. Powiedziałaś że idziesz na zakupy? Nieee, samej cie nie puszczę, jeszcze ci się coś stanie, przecież wiesz że nie jesteś jeszcze za bardzo na siłach, lekarz kazał ci leżeć i odpoczywać, no a poza tym mógł by cię ktoś mi jeszcze porwać. Pójdę z tobą.
- Jak ci się chce chodzić po sklepach, to jak najbardziej. Wiem że mam odpoczywać, ale nie będę chodzić przecież w czyiś ciuchach albo w samej bieliźnie. Powiadasz że mógłby mnie ktoś ukraść tobie? Zrozumiałam to jakbyś chciała powiedzieć że jestem twoja, a tak raczej nie jest.
- Oj kochana jest
- Nie, nie jest.
- Tak, jest.
- Nie, nie jest.
- Tak, jest. 
- Nie, nie jest. 
- Ja wiem lepiej, cicho tam.
- Ty wiesz wszystko najlepiej.
- No przecież. 

Alex:

Poszłam pogrzebać coś w jego ciuchach, wzięłam białą bokserkę, czarne rurki z paskiem i dużą szarą bluzę z kapturem. Poszłam do łazienki i ubrałam się, zrobiłam leciutki makijaż z kosmetyków które jeszcze zostały i przeczesałam włosy. Wyszłam i wróciłam się do sypialni, Justin czekał aż wyjdę bo chciał iść wziąć prysznic i ubrać się. Wybrał jeszcze dla mnie swoją ulubioną czarną czapkę z białym napisem supra, naprawę się zmienił, jest opiekuńczy miły i pomocny, wcześniej tak nie można było o nim powiedzieć. Stwierdziłam że zjemy coś w centrum handlowym więc nic nie przygotowywałam, ale i tak za bardzo nie było z czego bo zakupów przed wyjazdem nie robiłam, nie miałam planu powrotu tu spowrotem. Poszłam do salonu i włączyłam telewizję, nie miałam co robić w tym momencie więc włączyłam to pudło.

Justin:

Wziąłem lekki prysznic i ubrałem się w ciuchy przygotowane wcześniej. Zeszedłem na dół a Alex czekała już na mnie w salonie. 

- Gotowa? Możemy iść?
-  No pewnie.
- O nie! Zapomniałem na śmierć, miałem wczoraj jechać do chłopaków, możemy teraz do nich podjechać?
- Nie ma problemu, galeria otwarta jest do późna.
- Okey, to chodźmy.

Alex: 

Nie przeszkadzało mi to że mieliśmy pojechać do jego kumpli, w końcu ich poznam, może są fajni. Całą drogę przegadałam o ciuchach, gadałam jak katarynka. Nawet nie wiedziałam że jesteśmy już na miejscu. 

- Jezu, jaka wielka chata no i ładna.
- No brzydka nie jest. Chodź do środka to pokażę ci wszystko i poznasz moich kumpli. 

Alex: 

Muszę przyznać że miałam małego stresa bo nie wiedziałam jak mnie odbiorą jego kumple. 

- Cześć.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo. No i jest w końcu, wczoraj miałam dodać ale zasnęło mi się no i takk zostało. CZYTASZ=MILE WIDZIANY KOMENTARZ
Alex


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz