wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 15.

- Okey. Wyszłam na górę do sypialni Amy i usiadłam na sofie.Pomyślałam, że jednak opowiem jej wszystko teraz o mnie i Justinie, wygadam się teraz to będzie mi lepiej. Ledwo usiadłam, a kumpela przyszła już z zapasem jedzenia i picia. - Szybka jesteś. 
- Ma się tą wprawę.
- Przemyślałam sobie coś i... Opowiem ci co to się stało między mną a Justinem.
- Z przyjemnością posłucham i ci pomogę. Dawno nic się nie działo w naszym życiu, zawsze było nudne i szare, co nie?
- Beznadziejne było, chodź teraz też nie jest lepsze. No znaczy dla mnie jak na razie, nie wiem jak dla ciebie.
- Ostatnich dni nie wspominam za dobrze, muszę ci powiedzieć. Dobra, zacznijmy w końcu twój temat, bo chcę ci już pomóc.
- Ooo, kochana jesteś. No więc do rzeczy. Gdy w fabryce gdzieś cie zabrali, ja zesłabłam kilka razy i zostałam pokopana pobita i posiniaczona, z resztą jak widzisz. Zostałam także postrzelona w ramię, muszę ci powiedzieć że to był najgorszy moment jaki miałam w życiu, nie wyobrażalny ból. Nagle zjawił się jakiś chłopak, który chciał mnie uratować, nie wszystko pamiętam z tamtego wydarzenia, bo wtedy gdy on przyszedł, zrobiła mi się przed oczami mgła i znów zesłabłam. Najprawdopodobniej ten chłopak, zawiózł mnie swoim samochodem do szpitala i tam dopiero obudziłam się z opatrzonymi ranami. Byłam w lekkim szoku i nie ogarniałam gdzie jestem i co się stało, dopiero on mi coś przypomniał. Tym chłopakiem okazał się nie nikt inny, tylko Justin. Leżał przy moim łóżku i trzymał mnie za rękę i był dla mnie miły, nie wiarygodne, no nie?
- No ja to go za bardzo nie znam. Ale z wyglądu wygląda na zadziornego i niebezpiecznego.
- No dokładnie. Później dostałam wypis od lekarza i Justin zawiózł mnie do domu. No ale jeszcze przed wejściem do samochodu, podziękowałam Justinowi że mnie uratował i dałam mu buziaka. On powiedział tam swoją przemowę, którą czułam że mówi prosto z serca i też mi dał buziaka.  W samochodzie zadzwonił jeszcze do swoich kumpli, zapytać co z tobą i w ogóle. Opowiadam ci tak bez detali żeby było szybciej. 
- No spoko, spoko.
- No więc, jak dowiedzieliśmy się że z tobą wszystko okey, to pojechaliśmy do mojego domu. Zapomniałam ci jeszcze powiedzieć że spytałam się Justina czy zamieszka ze mną tydzień, bo wiesz sama się boję. Zgodził się bez żadnego wahania. W domu takie tam, blablablabla, nic ciekawego się nie działo. Obudziła się w sypialni, ale nie sama, koło mnie spał Justin. Później ogarnęliśmy się i pojechaliśmy na zakupy do galerii, ale wcześniej odwiedziliśmy jeszcze jego kumpli, ja pozwiedzałam dom, a oni gadali. Byłam w pokoju Justina i zapatrzyłam się na cytaty które miał na suficie, nie słyszałam jak on wszedł do pokoju, nagle położył mi rękę na ramieniu a ja odskoczyłam i o mało co nie dostałam zawału. O to właśnie się pokłóciliśmy. Zakupy w galerii zrobiłam bardzo szybko, jak nigdy w życiu. Przede wszystkim spieszyłam się do ciebie. Gdy przyjechałam, poszłam przemyć twarz i pobiegłam do ciebie. To masz tak opowiedziane w dużym skrócie. 
- Wow! Yyy.. no... Zaskoczyłaś mnie troszkę. 
- Chora historia, no nie?
-  I to bardzo.
- To co ja mam zrobić? Jestem bezradna. Jeszcze mu nie mówiłam że moi rodzicie nie żyją i że niby ciotka się mną opiekuje, ciotka przyjeżdża do mnie tylko raz do roku na Boże Narodzenie. I nie wie że ja jeszcze chodzę do szkoły.
- A on wie że są wakacje? I ile on ma lat?
- Ja mam nadzieję że wie. Rocznikowo 19. 
- Ja myślę tak. Jak teraz wrócisz do domu, połóż się spać i rano wyjaśnij mu wszystko. Powiedz mu że twoi rodzice nie żyją i że ciocia się tobą opiekuje. No i że chodzisz do szkoły. Daj sobie z nim spokój na kilka dni i odpocznij od niego, mówię ci, dobrze ci to zrobi. Możemy iść na jakąś imprezkę. Hmmm?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejo. W końcu dodałam. W następnym rozdziale akcja się rozkręci. CZYTASZ= MILE WIDZIANY KOMENTARZ
Alex

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz